DZIAMA

PRACOWNIA RZECZY NIEZWYKŁYCH

środa, 19 sierpnia 2020

Abstraction.

 Gdy maluje swoje obrazy "mam dzień" po prostu. Nie zawsze tak jest, ale jeśli tylko poczuje, że to dobry moment zabieram się za pracę. Malowanie abstrakcji to jak wejście do " króliczej nory". To zupełnie inny świat taki mój odmienny nierzeczywisty, który sprawia, że to co tworzę, to niesamowita przygoda. Zapraszam Was dziś na mały wernisaż Abstrakcji i życzę Wam mnóstwa pozytywnych wibracji. 



To pierwszy obraz z tej serii. Pomimo, że jego kolorystyka została zaplanowana, był tak naprawdę eksperymentem od którego wszystko się zaczęło :)


Ten obraz nie był moim faworytem, ale przyznam się szczerze, że gdy spoglądałam na niego przez kilka dni, zauważyłam, że jest bardzo uporządkowany jak na abstrakcję. Dwa kolory, żółty i jasny niebieski tworzą swego rodzaju  dwa fronty "pogodowe" . Dlatego jako jedyny został zatytułowany       "Dwa fronty"




To trzeci gagatek, który powstał z resztek farb, których nie chciałam zmarnować, a sam ten obraz został wystawiony na licytację na szczytny cel. Sam już ten fakt sprawia, że jego powstanie miało wielkie znaczenie.




Czwarty  z kolei  obraz powstał na zamówienie i jego kolorystyka została z góry założona. Nie byłam przekonana do tych kolorów, ale czerń dodała charakteru całej kompozycji i dzięki temu całość wyszła ekstra. 



Mnóstwo pozytywnych wibracji :)



piątek, 7 sierpnia 2020

Dreamcatchers.

 Spieszę do Was z kolejnymi inspiracjami. Dzisiaj znów mam dla Was łapacze snów, które udało mi się zrobić w ostatnim czasie.  Jeden z nich ma dwie obręcze w różnych kolorach i powstał z myślą o mojej córce, a drugi ma napis"HOPE" i został zrobiony na ważny cel, stąd ten napis. Dzisiaj jest dzień, kiedy brakuje mi słów i myśli, które zadowoliby Was i mnie, dlatego na tym zakończę moje pisanie. Życzę Wam miłego dnia i jak zawsze mnóstwa pozytywnych wibracji.











wtorek, 21 lipca 2020

Basketball all the time - plakat.

Wydawało mi się, że mój proces tworzenia stanął w miejscu, a tu proszę czas inspiracji trwa. Chciałam wrzucić dzisiaj mix prac jakie udało mi się zrobić w ostatnim czasie, ale postanowiłam, że napiszę o plakacie, który zrobiłam dla mojego syna. Za jego wykonanie zabierałam się całe 3 miesiące. Jak tylko dowiedziałam się o epidemii, zrobiłam szybkie zakupy i postawiłam sobie zadanie, że skoro będziemy siedzieć w domu to ja napewno coś zrobię. I na tym się skończyło. Praca zdalna, nauka zdalna, wszystko zdalne,  a w mojej głowie pustka, tylko zdalne myślenie. To wszystko skutecznie zniechęciło mnie to robienia czegokolwiek, a przy tym brakowało mi pomysłu jaką techniką wykonać plakat. I tak upłynęły 3 miesiące nawet trochę więcej i pomału zaczął rodzić się pomysł, który jak widzicie zakończył się taką oto inspiracją. Wróciłam do szkicowania i powiem Wam, że potrafi być odprężające. Miłego dnia i jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji. 







piątek, 10 lipca 2020

Dreamcatcher.

Nigdy nie pisałam o łapaczach snów, a przecież przewinęło się ich na blogu trochę, dlatego nadrabiam zaległości i dzisiaj napiszę słów kilka o łapaczach snów. 
Sam "łapacz snów" to nic innego jak amulet niektórych plemion Indian z Ameryki Południowej. Indiańskie łapacze snów składają się z drewnianego sprężystego okręgu najczęściej wykonanego z wierzby, do którego wpleciona jest sieć, w postaci schodzących się do środka spirali. Sieć ta  wykonana  jest z włosia lub rzemienia. Do indiańskiego łapacza snów potwierdzone są  pióra i koraliki, które według indiańskich wierzeń miały magiczną moc. 
Taki łapacz snów wieszano  przeważnie nad posłaniem lub wejściem domostwa. Sny nawiedzające domowników miały przejść przez amulet. Spiralna sieć przepuszczała tylko dobre sny, a zatrzymywała nocne koszmary, które wraz z nastaniem poranka ginęły z pierwszymi promieniami słońca. 
Dzisiejsze łapacze snów to mieszanka wielu inspiracji, które wciąż ewoluują. Obecnie są ciekawym elementem wystroju dziecięcego pokoju, lub pamiątka egzotycznych podróży.  Moje łapacze snów to wytwór chwili, która w danym momencie mi towarzyszy, dlatego są tak różne. Na pewno tworzenie ich relaksuje mój umysł, uspokaja myśli,  więc ma dla mnie działanie terapeutyczne. Pozdrawiam i życzę Wam mnóstwo pozytywnych wibracji. 






poniedziałek, 8 czerwca 2020

Eyes /drawing

Zupełnie straciłam poczucie czasu. Już czerwiec, a ja nie napisałam w maju żadnego posta. Tak jakby ktoś wykreślił go z kalendarza. Muszę nadrobić małe zaległości. Dzisiaj spieszę do Was z nowym postem, który mam nadzieję przypadnie Wam do gustu. Nie będę się rozpisywać, po prostu oglądajcie. Jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji.




sobota, 18 kwietnia 2020

Metryczka dla dziewczynki.

Nie będę pisać o tym wszystkim co się teraz dzieje na całym świecie, bo z pewnością każdy jest na bieżąco poinformowany. Ja nic nowego nie powiem, ewentualnie mogę dorzucić swoje trzy grosze, ale nie dzisiaj. Projektów mam w głowie wiele, o niektórych zdążyłam już zapomnieć i z powrotem sobie o nich przypomnieć, inne przestały istnieć w sposób naturalny tzn: całkowicie o nich zapomniałam i nie jestem w stanie sobie o nich przypomnieć. Nawet o tej metryczce, którą robiłam stosunkowo nie dawno,  zdążyłam zapomnieć, że ją w ogóle zrobiłam, a wszystko dlatego, że czas ma teraz zupełnie inny wymiar i znaczenie.
To kolejna metryczka, którą zrobiłam, ale ta jest wyjątkowa bo dla mojej chrześnicy.
Pozdrawiam i życzę Wam mnóstwa pozytywnych wibracji. 






środa, 18 marca 2020

Małe zaległości

Nie będę się zbytnio rozpisywać, po prostu zamieszczam zaległe inspiracje którymi się z Wami nie podzieliłam. Pozdrawiam i dbajcie o siebie zwłaszcza teraz. Mimo powagi stanu obecnego życzę Wam mnóstwa pozytywnych wibracji.






Ramki z imionami powstały już dawno, przeszły mały lifting i zyskały nowe oblicze.



Ta ramka to większa wersja metryczki  dla osoby dorosłej