DZIAMA

PRACOWNIA RZECZY NIEZWYKŁYCH

poniedziałek, 17 września 2018

"M"

Rzadko tu ostatnio zaglądam - a no tak czasem jest, że inne sprawy zaprzątają nam głowę. Myślimy, że wszystko zrobimy jednocześnie, ale pewnych reczy nie możemy przewidzieć. Ten tydzień był dla mnie bardzo intensywny i absorbujący. Doświadczyłam na własnej skórze ile wart jest czas i jak każda minuta jest na wagę złota. Moje nogi, najlepiej wiedzą ile wysiłku mnie to kosztowało. Oczywiście to dobre zmiany, które budują moją przyszłość, a którą chcę pogodzić z moimi inspiracjami. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym  z tego zrezygnować, porządne wyżycie artystyczne, jest mi potrzebne jak rybie woda , a bez tego na dłuższą metę nie umiem wytrzymać. 
Dziś nadrabiam ten czas i mam dla Was szyjątko, które powstało tydzień temu. Literka "M" dla Michała, która została uszyta, na jego urodziny. Kolorystyka w tym wypadku jest Wam dobrze znana, postanowiłam zastosować bezpieczny pakiet barw, bo wiem, że on zawsze sprawdzi się w każdym pomieszczeniu, tym bardziej, że konkretnych wytycznych nie dostałam. Zawsze w takich sytuacjach kieruje się walorami praktycznymi i tego staram się trzymać. 
Mam nadzieję, że moje pomysły Was inspirują, że macie czasem ochotę zmajstrować coś kosmicznie artystycznego. Nawet jeśli coś Wam się, nie uda, nie myślcie o tym, istotne jest to, że Wy czujecie się dobrze z tym co tworzycie. Jeżeli pozytywne emocje płynące z Waszych inspiracji i twórczości są prawdziwe, to już osiągnęliście sukces. 

Pozdrawiam i życzę Wam miłego dnia oraz mnóstwa pozytywnych wibracji. 














sobota, 8 września 2018

Ciumkatka, przytulanka z łapkami.

Wrzesień przywitał nas bardzo ciepło i  cieszy mnie ten fakt. Uwielbiam takie leniwe soboty, kiedy dłużej mogę poleżeć w łóżku  nie spiesząc się z niczym. 
 Gdy odsłaniam zasłony, do pokoju wpadają ciepłe promienie słońca, które zwiastują piękny i optymistyczny dzień. Lubię ten przedjesienny czas, najbardziej w górach kiedy przyroda przybiera inne barwy, świeci jeszcze ciepłe słońce, a powietrze gęstnieje i zwiastuje, zmianę na inny czas.
A moje dzieci jak zwykle, gdy przychodzi weekend, budzą się bardzo wcześnie, czego nie można powiedzieć o wstawaniu w ciągu tygodnia. Mają wmontowany jakiś radar po prostu i gdy tylko w piątkowy wieczór mówię sobie, że w końcu nie muszę nastawiać budzika na wczesną godzinę, to sobotni poranek mam gwarantowany o świcie. I tak jest prawie co weekend. 
 A dziś, mam dla Was przytulankę, lub jak kto woli ciumkatkę dla malucha, z metkami i łapkami do dotykania i miętoszenia. Ciumkatka uszyta z bawełny w słoniki oraz polaru minky w jaskrawym różu. Do niej poprzyszywałam różnego rodzaju kolorowe metki, oraz łapki. Przytulanka świetnie sprawdzi się, do spania, ale także jako zabawka do wózka lub łóżeczka.  Już dawno nie szyłam takich uroczych przytulanek, dla tych najmłodszych.  A ja życzę Wam udanego weekendu i przede wszystkim mnóstwa pozytywnych wibracji.













wtorek, 4 września 2018

Pudrowy róż z motylami - czyli czapeczki i kominki.

Wakacje już za nami, a ja jeszcze w piątek brylowałam na wybrzeżu. Choć pogoda za oknem nadal przywołuje do nas lato, to nie trudno zauważyć, że liście powoli tracą swój zielony kolor i zaczynają spadać z drzew. Jesien też potrafi być piękna i ciepła, jednak to nie to samo co lato. Cóż nie będziemy płakać, tylko musimy chwytać te resztki letnich dni garściami i cieszyć się z tego co jest. Dzisiejszy post może jest już jakimś zwiastunem jesieni, ale kolorystyka nawołuje jednak do ciepłych dni. 
Dzisiaj dwa zestawy na chłodniejsze dni, w tej samej palecie barw i wzorów. Czapeczki i kominki powstały z dresówki, bardzo miekkiej i super elastycznej jak również miłej w dotyku. Pudrowy róż z czarnymi motylami, to zdecydowanie uniwersalny wariant i na jesien i na wczesną wiosnę. Każda mała modnisia powinna być takim zestawem zachwycona. A Wy co myślicie?
Ja tymczasem mam w głowie zaplanowanych kilka projektów, które czekają na realizacje już długi czas. Mam cichą nadzieję, że uda mi się je Wam pokazać już niebawem. Tymczasem życzę Wam miłego dnia i słońca oraz jak zawsze mnóstwa pozytywnych wibracji.








sobota, 25 sierpnia 2018

Pamiątka na 50 - lecie ślubu.

U mnie jak zawsze totalny zamęt. Musi się coś dziać, bo nie czułabym, że żyję. Choć chwilowe kryzysy zawsze się pojawiają, to tworzenie pod wpływem chwili i na tzw. "last minute" to moja specjalność. Tak właśnie było z tą pamiątką na 50- lecie ślubu. Choć uroczystość ma odbyć się dopiero w przyszły weekend, to już teraz musiałam zabrać się do pracy, aby zakończyć jej projekt przed wyjazdem i  mieć wszystko gotowe na powrót. Nie obyło się bez małych komplikacji, ale w rezultacie wszystko udało mi się zrobić tak jak zaplanowałam. Pamiątka powstała w ramce o wymiarach 30 x 40 cm. Choć rzadko wykonuje pamiątki w takich wymiarach, pomyślałam, że na taką okoliczność wypada zrobić coś większego. Poza tym wszystkie elementy, a zwłaszcza imiona 
zajmują dość sporo miejsca, więc w mniejszej ramce, wszystko dawało by wrażenie przesytu i nieuporządkowania.  Wiekszy format, dał mi możliwość lepszego umiejescowienia poszczególnych elementów i tym samym całość wygląda bardziej przejrzyście. Mam tylko nadzieję, że pamiątka ucieszy naszych Jubilatów i będzie wspaniałym wspomnieniem ich wspólnej drogi. Kto wie, może będę mogła dla nich zrobić jeszcze jedną pamiątkę na 60 - lecie. Czego im serdecznie życzę. Pozdrawiam i jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji. 






środa, 22 sierpnia 2018

Kosz z canvasu z malowanymi piórkami.

Ach ten canvas, totalnie skradł moje serce!!!!! Nic więc dziwnego, że dziś znów będzie o nim mowa. 
Tym razem w wersji praktycznej, w postaci kosza na zabawki, albo inne akcesoria. Takie kosze zawsze znajdą swoje honorowe miejsce w każdym pomieszczeniu. Przecież podręczne rzeczy, tj, koce, poduszki albo nawet dziecięce zabawki, praktycznie każdego dnia są wyjmowane po kilka razy.  Kosz pełni więc role tymczasowego miejsca do przechowywania i świetnie się w tym odnajduje.
Dla podkręcenia całego designu dodałam podszewkę w białe gwiazdki na szarym tle. Oczywiście uchwyty w moim koszu, są wręcz koniecznością, dlatego powstały w nieco innej postaci bo podwójnej z czarnego sznurka. No i nie byłabym sobą, gdybym nie zmalowana coś na froncie naszego osobliwego "przechowywacza". Tym razem padło na piórka. I powiem to po raz kolejny, że takimi dodatkami, możecie odświeżyć Wasze wnętrza, dodając im oryginalności. Poza tym stanowią praktyczny element pokoju, który łatwo możecie przenieść w każde dowolne miejsce. Canvas również w roli kosza na różności sprawdził się idealnie i wynika z tego, że jest materiałem szerokiego zastosowania. 
Canvas, sznurek oraz nici których użyłam do uszycia kosza,  pochodzą jak zawsze z asortymentu firmy berotex.net 

Canvas  

Sznurek  

Białe nici poliestrowe 











wtorek, 14 sierpnia 2018

Poduszka z canvasu + sowa (Zentangle)

Dzisiaj powracam do Was z projektem, sprzed prawie dwóch tygodni, w którym pisałam Wam o Zentangle. Wtedy sowa, którą widzieliście powstała na kawałku canvasu, a dziś ten kawałek canvasu, stał się osobliwą poduszką. Struktura canvasu, jest fascynująca, ten zapach i twardość, która nie przeszkadza, ale budzi na myśl powrót do natury. Taki materiał jak i wszystko co z niego powstanie do wystroju wnętrz, świetnie wpisze się w opisywany przeze mnie styl WABI - SABI ( http://inspiracjedziamy.blogspot.com/2018/06/wabi-sabi-design-2018.html ) Poduszka, którą uszyłam ze znanym Wam już motywem sowy, była takim ukoronowaniem całego projektu. Jedynym elementem dodatkowym są frędzle w rogach poduszki w kolorze czarnym. 
W ogóle i w szczególe z cavasem można wymyślać cuda, to jest materiał, który poprawia mi nastrój  (wiem, że brzmi to idiotycznie) ,ale jedyne co mi się kojarzy to natura, taka dzika i niczym nie zmącona, która sama rządzi się swoimi prawami. Stąd ten mój dobry nastrój?!
 Zostawiam Was ze zdjęciami. Mam nadzieję, że sowa odnajdzie się w tym gąszczu poduszek i wzorów.  Pozdrawiam i jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji. 







Canvas pochodzi z asortymentu firmy Berotex




środa, 8 sierpnia 2018

Biała koszula + malowany liść.

Każdego dnia, gdziekolwiek bym nie była, staram się inspirować i tworzyć w swojej głowie kolejne projekty. Ale bywają też takie momenty, kiedy pustka w mojej głowie to jedyny motyw jaki w danej chwili absorbuje moje zmysły. 
Ten projekt, który dzisiaj pojawi się w poście, przyszedł spontanicznie i to takie inpiracje przeważnie cieszą mnie najbardziej. Chociaż w pierwszym momencie miałam zupełnie inny plan na efektowny tył mojej koszuli. Jednak, gdy zabrałam się do pracy, wyszło mi coś zupełnie odmiennego, ale z takich efektów jestem zadowolona. 
Sami również możecie zmienić wygląd swoich rzeczy, jeżeli tylko macie chęci, trochę wyobraźni i dobre akcesoria do malowania tkanin. Jeśli jednak chcielibyście spróbować swoich sił, a boicie się, że efekt nie zaspokoi Waszych oczekiwań, możecie zakupić potrzebną rzecz np: lumpexie, za przysłowiowe grosze. W przypadku niepowodzenia, nie odczujecie żalu i dużej straty pieniędzy. Najlepiej wymarzony wzór, wydrukować, jeżeli taki znajdziecie, a następnie  podłożyć go  pod koszulę i odrysować. Jeżeli macie gotowe szablony sprawa jest jeszcze prostsza. 
Chciałam, żyby moja biała koszula zyskała nieco bardziej designarskiego wyglądu, dlatego wzięłam ją na warsztat. Na jej tyle powstał duży liść, na którym namalowałam mnóstwo wzorów etno i innych elementów dekoracyjnych. Trochę zainspirowałam się opisywanym w poprzednim poście Zentangle, jednak nie chciałam go tu całkowicie zastosować. Dodałam dużo kolorów, aby wzór zyskał wyraz, a przede wszystkim wyróżniał się z otoczenia. Pozwoliłam sobie na takie wariactwo głównie dlatego, że cała uwaga skupiona będzie na plecach. Zresztą trochę szaleństwa, jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Mnóstwo pozytywnych wibracji.