DZIAMA

PRACOWNIA RZECZY NIEZWYKŁYCH

poniedziałek, 19 lutego 2018

Energetyczne skrzydła na dobry nastrój.

Nie chcę pisać o trudach egzystencjalnych, choć ostatnio przeżywam ich mnóstwo. Biję się z własnymi myślami, walczę, boksuje się po mordzie, żeby zachować choć trochę poytywnej energii. Dzisiaj to nie jest ten najlepszy dzień, ale nie mogę powiedzieć, że następne będą gorsze. Tylko pozytywne myślenie może nas uratować. Dlatego staram się nieustannie tak myśleć i dodawać sobie otuchy. Może te skrzydlate kolorowe poduszki, są takim subsytutem pozytywnej energii, której mi brakuje, a której tak potrzebuję?  Jedno wiem na pewno, dziś musiałam je  Wam pokazać i mam nadzieję, że się Wam spodobają.  Liczę po cichu, że one choć w minimalnym stopniu  poprawią Wam  humor.  Idziemy dalej, nie poddajemy się, walczymy i wierzymy w siebie. Pozdrawiam Was i jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji.













piątek, 16 lutego 2018

Aranżacja z kwiecistą komodą w stylu vintage z lekką nutą powiewu wiosny.

Dziś postanowiłam pokazać Wam taką małą aranżacje w stylu vintage, a ponieważ wiosna przed nami więc pozwoliłam sobie na mały wiosenny akcent. Komoda ręcznie malowana z białe róże, obok druga mała szafeczka również stylizowana, do tego poracelanowy dzbanek z kubkiem w tylu vintage a wiosennym, akcentem są malowane filiżanki, które wnoszą taka ciepła  atmosferę. Lampa naftowa podreśla całą stylizację vintage. Wszystko utrzymane w jasnej tonacji. Jedynie apaszki w pomarańczowe grochy i brązowy szal oraz filiżanki w kwiaty wprowadzają kontrastową kolorystykę. To taka swobodna i spontaniczna aranżacja. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.








czwartek, 8 lutego 2018

Czapeczki z uszkami i kominki do pary.

Jak Wam mija kolejny tydzień. Dla niektórych to przedsmak zbliżających się ferii zimowych, dla innych powrót do szkoły. 
Dziś nie mam dnia do pisania, siedzę tak i patrzę w ekran komputera i czuję, że nic nie przychodzi mi do głowy. Totalna pustka. Dlatego przejdę do sedna sprawy. Dzisiaj mam dla Was zestawy dla dzieci - czapeczki z uszkami i kominki do pary. Chociaż za oknem zima i takie kompleciki może jeszcze nie znajdą swoich amatorów, to mimo wszystko przed nami wiosna, a to już jakaś optymistyczna wiadomość. Nie wiem,  jak Wy, ale ja zawsze w połowie lutego, czuję już wiosnę i wydaje mi się, że ona przyjdzie lada dzień. Zobaczymy jak będzie w tym roku i czy faktycznie zima nie da nam spokoju, a wiosna przyjdzie z opóźnieniem, czy ku naszemu zaskoczeniu z dniem 21 marca, pojawi się w całej okazałości. Ja zawsze żyję nadzieją i wierzę, że teraz będzie inaczej i wszystkie ciepłe rzeczy schowam już w marcu na dno szafy. Pozdrawiam Was i jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji.






poniedziałek, 5 lutego 2018

Sukienka w paseczki z dużą kieszenią.

Obecnie w mojej głowie kotłuje się wiele projektów, mam mnóstwo nowych planów, ale czy uda mi się je zrealizować, to się okaże. Nadszedł kolejny szyciowy czas, na który czekałam z utęstnieniem. Po dłuższej przerwie na taśmę produkcyjną poszła sukieneczka w paseczki dla dziewczynki. Sukienka, uszyta z miekkiej miłej bawełny typu dresówka, świetnie się rozciąga i dopasowuje do ciała. Zwłaszcza kiedy dzieci, wykonują w ubraniach niezliczone ilości dziwnych pozycji, ten aspekt jest niezwykle istotny. Do sukienki doszyłam dużą kieszeń i wykończyłam ją mała kokardką. Sukienka ma surowe wykończenie tzn. nie jest obszyta na końcach, przez to ma taki sportowy charakter. Ja lubię surowe wykończenia, o czym mówiłam już wielokrotnie, taki charakter ubrań bardzo mi odpowiada, tym bardziej, że bawełna dresowa tego typu po prostu nie wymaga aż takich zabiegów, sama potrawi się rewelacyjnie wykończyć. Życzę Wam miłego dnia i jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji.






czwartek, 1 lutego 2018

Album scrapbookingowy, albo pamiętnik młodej damy.

Bywam tu teraz tak rzadko, ubolewam nad tym bardzo, ale niestety okres chorobowy  w poprzednim już miesiącu niezwykle mnie pochłoną. Nie mniej jednak, jako wielbicielka pięknych rzeczy, musiałam wziąć się za nowy projekt. Nawet choroba mi nie straszna, byleby tylko wyszaleć się artystycznie. 
Nad tym albumem pracowałam od kilku dni. Najpierw powstawał projekt w głowie, kolorystyka, dodatki, później zakupienie wszystkiego co niezbędne a na końcu realizowanie tego co zaplanowałam. No właśnie, planowanie planowaniem, ale w rezultacie projekt uległ modyfikacji. Nie żebym się skarżyła, tylko u mnie zawsze wychodzi coś spontanicznie przy okazji. Albumik równie dobrze może być pamiętnikiem, albo jednym i drugim jednocześnie. W realizacji projektu pomagała mi córka, która wie co w trawie piszczy, jeśli chodzi o takie dziewczęce dekoracje, więc praca szła zdecydowanie lepiej. Gdybym była małą dziewczynką ucieszyłabym się z takiego prezentu. 
Pozdrawiam Was i jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji.








poniedziałek, 22 stycznia 2018

Puszki po groszku konserwowym jako pojemniki na biurko.

Ostatnio metamorfozy weszły mi w krew. Oszalałam na ich punkcie a i świetnie się przy tym bawię. Puszki po groszku konserwowym tudzież innych przysmakach, można wykorzystać po raz kolejny do innych celów. Mianowicie jako pojemniki na długopisy i kredki lub doniczki, osłonki lub inne wynalazki. W każdym razie, moje puszki powędrowały na biurko. Pojemników na długopisy i inne akcesoria nigdy za wiele, zwłaszcza jeśli w dziwnych okolicznościach namnażają się w zawrotnym tempie. Moje puszki powstały dość spontanicznie, tzn najpierw zostały pomalowane biała farbą akrylową do drewna i metalu, a później tak sobie stały samotne, aż w końcu w jednej chwili stwierdziłam, że jednak coś się na nich znajdzie. Wzięłam czarny pisak, permanentny i zaczęłam kreślić jakieś dziwne znaki. W taki oto sposób powstała puszka z małym sercem i druga  na wzór etnicznych wzorów. Teraz stoją już dumnie na biurku wraz z kredkami i innymi pisadłami. Miłego dnia i mnóstwo pozytywnych wibracji. 





środa, 17 stycznia 2018

Metamorfoza lampy.

Dziś post z serii metamorfozy. Na warsztat poszła lampa stojąca, zrobiona z drewna. Niestety podczas jej odmiany, uświadomiłam sobie, że nie sfotografowałam jej przed metamorfozą i  nie będziecie  mogli zobaczyć jak wyglądała przed zmianą, ale wierzę w Waszą wyobraźnię. Lampa przed zmianą miała kolor naturalnego drewna, pomalowana była bezbarwnym lakierem. 
Wkroczyłam więc do akcji i postanowiłam nadać jej nowy wygląd. Pomalowałam ją biała akrylową farbą do drewna. Po wyschnięciu pierwszej warstwy nałożyłam kolejną warstwę. Chciałam uzyskać efekt shabby chic, ale nieco inaczej niż przetarciami, dlatego wzięłam szarą akrylową farbę i mniejszym pędzlem wycieniowałam ją w niektórych miejscach. Poczułam pewien niedosyt, więc żeby nieco złagodzić szare akcenty, pomalowałam je jeszcze raz biała farbą, tylko delikatnie i bardziej cienką warstwą. No i voila. Efekt możecie oglądać poniżej. Zapraszam. 

PS. U mnie za oknem  wczoraj było jeszcze biało, dziś już nieco gorzej, ale to i tak nie powinno nam przeszkodzić w tym, żeby mieć jak zawsze mnóstwo pozytywnych wibracji :)